Seth usiadł znużony i zmęczony, na pokrytej pyłem półce skalnej. Zdjął
koszulę bo tak się zgrzał, że chyba by zemdlał gdyby tego nie zrobił.
Pod długiej bezczynności w zamknięciu musiał ponownie rozruszać mięśnie.
Z rozpaczą stwierdził, że nie jest już tak dobry jak kiedyś.
- Trochę szacunku głupku. - warknął unoszący się nad ziemią ciemny obłok.
Przypominał skrawek nocy który zabłąkał się przypadkiem w to miejsce.
Miał nieco humanoidalne kształty, a w miejscu oczu paliły się dwa,
zielone ogniki. Seth uśmiechnął się do niego.
- O co ci znowu chodzi? - zapytał z błogim wyrazem twarzy.
To był cień, jego póki co jedyny przyjaciel. Gdyby mógł wybierać,
zdecydowanie trzymałby się od niego z dala. Ale cóż, życie daje nam
często w kość.
- Leżysz na nagrobku. - warknęła istota, kręcąc z niesmakiem głową.
- CO?! Dlaczego nic nie powiedziałeś!? - podskoczył, jakby płyta właśnie rozgrzała się do niesamowitej temperatury.
Dopiero teraz spostrzegł, że cień mógł mieć rację. Płyta była płaska,
niczym się nie różniła od pozostałych, leżących w równych odstępach od
siebie. Gdy jednak przyjrzał się dokładniej, spostrzegł, że widnieje na
niej jakiś runiczny napis. Czas niestety zrobił swoje i mimo, że znał
ten język, nie mógł odczytać inskrypcji.
- Wiesz kogo tu pochowano? - zapytał, odgarniając delikatnie pył.
Cień podleciał bliżej i prychnął lekceważąco.
- Czy ja ci wyglądam na nekromantę? Albo nekroskopa? Nie, prawda? Więc nawet nie pytaj.
Chłopak zatoczył oczami.
- Och błagam, tylko znowu nie narzekaj. - nagle zrobił się dziwnie czujny.
Usłyszał bowiem kroki dobiegające z niedaleka. Schował się za jednym z pomników i pociągnął wciąż marudzącego cienia.
- Zamknij się, choć na chwilę. - obawiał się, że ludzie ich odkryli.
Jeśli tak, to pożałują tego. Wyskoczył nagle z ukrycia, machając długą
lancą zakończoną ostrzem. Dopiero po chwili spostrzegł, że nieznajoma
zdecydowanie nie jest człowiekiem.
<Righa?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz