Seth poruszył się niespokojnie. Jakaś irytująca skałka wbijała mu się w
plecy powodując niemiły dyskomfort. Po chwili spojrzał jakoś inaczej na
swoją rozmówczynię.
- Jeśli cię obraziłem... to przepraszam. - powiedział, sam nie widząc dlaczego.
Teoretycznie zupełnie nie dbał o zdanie innych. Ale ona z taką
delikatną twarzą, wpływała na niego nieco rozbrajająco. Tylko nieco.
- Obraziłeś? - wydawała się zaskoczona.
Seth wpatrywał się w jakiś punkt przed sobą. Zmrużył błękitne oczy jakby był zmęczony. Uśmiechnął się melancholijnie.
- Odzwyczaiłem się od towarzystwa. Zdecydowanie zbyt długo zdany byłem
jedynie na cienie. Jak możesz się domyślić, nie są one zbyt
interesującym towarzystwem. - przeciągnął się leniwie.
Dorzucił małych drewienek do ogniska. Tymczasem na zewnątrz rozszalała
się istna furia żywiołów. Błyskawice strzelały, jakby rywalizując ze
sobą o to, która jest bardziej niszczycielska. Deszcz padał coraz
mocniej. Do jaskini powoli wdzierała się woda. Na szczęście daleko
jeszcze było, nim dotrze do ogniska. Wiał silny, lodowaty wiatr. Seth
podziwiał ten piękny spektakl. Uwielbiał błyskawice. Pewnie przez to, że
sam nimi władał. Mógłby wyjść tam teraz i napawać się ich dziełem.
Tylko kwestia zmoknięcia psuła wszystko.
- Jak to było? Zrobił ci coś? Zaatakował? Czymś sprowokował? - zapytał nagle, nadal na nią nie patrząc.
<Argenta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz