Victoria okazała się bardzo ładną dziewczyną o długich, brązowych
włosach zaplecionych z tyłu w finezyjny warkocz. Miała intensywnie
brązowe oczy wokół których wytatuowano tego samego koloru paski, będące
barwami wojennymi jej klanu. Gdy tylko zobaczył to Seth, ze świstem
wciągnął powietrze. Kobieta ubrana była w ciemnozielony płaszcz, spięty
złotą broszą. Pod nim miała skórzany strój, jakby zaraz chciała udać się
w podróż.
- Kastiel. Dlaczego odrywasz mnie od obowiązków? Wiesz, szczególnie
teraz, jak ważne rzeczy mam do zrobienia. - powiedziała, mrużąc
niebezpiecznie oczy.
- To z mojego powodu pani. - powiedział szybko Seth robiąc krok do przodu.
Kobieta zmierzyła go nieprzychylnym spojrzeniem. Szczególnie długo
zatrzymała się na brudnym od pyłu ubraniu i wielkiej szramie
przecinającej przedramię. Przez to wszystko nawet nie zauważył kiedy
został ranny. Zapewne wpadł na ostrą krawędź ściany przez przypadek, w
ciemnościach.
- Przez ciebie... No tak, mogłam się domyślić. - uniosła rękę nie
pozwalając mu dojść do słowa. - Nie przerywaj dziecko. Jesteś z
Tenebrisów? Nie, oni mają tatuaż i znacznie więcej gracji od ciebie.
Może z Celadorów? Na to jesteś zbyt... wątły.
Seth zrobił się czerwony na twarzy, słysząc te wnioski.
- Jestem Seth Laime i chciałbym... - ponownie mu przerwała, wybuchając głośnym śmiechem.
- No proszę... a ja myślałam, że was wybili. Laime. - wykrzywiła usta
jakby zjadła coś wyjątkowo ohydnego. - Kastiel wiesz, że masz przed sobą
wyjątkowego potwora? Ten tu... - machnęła na niego niezdarnie. - Został
skazany na wieczność w ciemności i to nie za zwykłe uczynki. Dobrze ci
radzę, lepiej go zabij, póki jest jeszcze słaby.
Tego było już za dużo, nawet jak na niego. Wściekły podszedł i zatrzymał się zaledwie kilka kroków od niej.
- Jak śmiesz?! Jesteś ze smoków ziemi prawda? Jesteśmy wrogami! - wokół
niego zaczęły błyskać niewielkie wyładowania elektryczne.
<Kastiel? On zaraz odgryzie jej głowę xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz