poniedziałek, 30 czerwca 2014

Od Kastiela C.d. Setha

- Kto wie... Niektórzy z własnej woli, niektórzy z woli Podziemia... Jestem Dowódcą, więc starają się wkraść w moje łaski, a może nie maja domu? - Uniosłem ręce i uśmiechnąłem się lekko. - Kto ich tam wie? Chcesz tą Khakkharę czy włócznia wystarczy? - Spojrzałem na niego.
- Jeśli jednak masz nie pogardziłbym... - Wzruszył ramionami.
- Przynieś Khakkharę z głównej zbrojowni. - Powiedziałem do lokaja, a ten ukłonił się i rozmył z cieniu.
- Demony tak mają. - Powiedziałem do Setha i wskazałem głową drzwi wyjściowe.
nie uszliśmy daleko, a lokaj przyniósł broń. Seth wziął ja w ręce i zaczął sprawdzać. To obracał nią w rękach, to tnąc powietrze.
- Podoba mi się. - Uśmiechnął się i podbiegł do mnie.
Skoro kierowaliśmy się na Zachód postanowiłem najpierw wyruszyć do Środkowego Podziemia, a potem wydostać się na Powierzchnię.
Wyszliśmy przez największe wrota, jakie były w naszym Podziemiu i weszliśmy w sieć podłużnych, może się wydawać, że niekończących się, tuneli. Już na samym początku wziąłem kawałek drewna z ziemi i podpaliłem go mocą. Podałem go Sethowi.
- Dzięki, Jak to zrobiłeś? - Spytał zaciekawiony.
- Kontrola materii. Wystarczy sprawić, aby powietrze wokół przedmiotu szybciej się poruszało, aż w końcu tak się nagrzeje, że powstanie ogień. To jeden ze sposobów ludzi na wzniecenie ognia, ale oni potrzebują do tego maszyn. - Wyjaśniłem. - Tylko nie idź zbyt blisko mnie z tym ogniem. Daje za dużo światła... - Spojrzałem pod katem na ogień i zrobiłem skwaszona minę.

Seth?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz