sobota, 28 czerwca 2014

Od Josephine C.d. Kastiel

- Czy to nie oczywiste, Kastiel? Trzeb mieć ubezpieczenie w razie jakiegoś ataku. My pomożemy wam, a wy nam. Na dodatek, gdyby to Cię nie przekonywało... Mam pewne znajomości i dzięki nim zdobywam całkiem niezłą broń. Jestem gotowa w razie czego podzielić się nią za minimalne oraz śmieszne pieniądze.
Rzekła bez zająknięcia ze stoickim spokojem. Nie sugerowała tego, że oni nie mają dobrej broni. Absolutnie! Lecz, taka oferta może bardziej go do tego przekona. Jej uwadze nie uszło to, że jakoś dość często wypowiadał jej imię. Kelner wrócił z jej zamówieniem i postawił kieliszek wody przed nią. Wzięła go i upiła wody, po czym cicho westchnęła. O tak, tego jej było potrzeba. Znów wbiła swój wzrok w niego.
- Wiem, że tak szybkie działanie może Cię odrobinę zadziwiać, ale najlepiej jest załatwiać wszystko na samym początku, prawda? Pytanie... Czy się zgadzasz i co o tym myślisz?
Założyła nogę na nogę i poprawiła delikatnie włosy. Na jej ustach wciąż był ten delikatny i przyjazny uśmiech, w którym nie było ani krzty fałszu. Jest gotowa na jego słowa, których się nie spodziewa. Po jego twarzy nie może wywnioskować co o tym sądzi, dlatego też była bardzo ciekawa jego odpowiedzi.
- W sumie, na naszym sojuszu nikt nie ucierpi i raczej nic nie stracisz, a bardziej zyskasz. Podobnie jak ja.
Dodała nie spuszczając z niego wzroku. Nie będzie od niego oczekiwać jakiejś ogromnej oferty, bo to w końcu ona przychodzi z propozycją, ale... jednak będzie miała uwagę co do tej umowy. Skoro ona da im broń, to oni też mogą jej coś dać. Ale o tym, dopiero potem.


( Kastiel? <; )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz