Kiwnęłam głową na tak. Seth odwrócił się i wyciągną rękę w lewą stronę i
po kierwował mnie tam gdzie znajdują się podziemia . Przez pół drogi
nie odzywaliśmy się do siebie. Zaczął padać deszcz i zrobiło się jeszcze
zimniej. Przyśpieszyliśmy kroku, lecz deszcz zaczął lać nie samowi cię.
Przed nami stała wielka jaskinia.
- Tu się zatrzymamy - krzyknął Seth
- Dobra.
Weszliśmy do jaskini. Było tak ciemno, że nawet nie było widać jaka jest
głęboka i daleka. Usiadłam przy ścianie i zdjęłam kaptur. Seth rozpalił
ognisko i usiadł przy równoległej ścianie. Myślałam dalej nad tym co
zrobiłam. Chciałam uciec myślami gdzieś, gdzie było by mi lżej na duszy.
Jednak nie miałam takiej okazji, by pomyśleć o czymś przyjemnym. Zawsze
działo mi się coś czego nie chcę pamiętać.
- O czym myślisz ? - nagle zapytał mnie Seth
- O tym co zrobiłam - mój głos stał się ciężki i ponury
- Nie myśl tak o tym - Zaczął się śmiać - bo to ci zaszkodzi
- Zabiłam człowieka, który mnie wychował - Opuściłam głowę i spojrzałam na medalion
Seth ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz