- Bogowie, Bogowie... Koszmar... to jakiś sen... muszę się tylko
obudzić... - chodził w kółko, z trudem panując nad już i tak
nadszarpniętymi emocjami.
W pewnym momencie zatrzymał się twarzą do ściany i oparł o nią czoło na którym perlił się pot.
- Mówisz... że jest nas bardzo niewielu? Jak... bardzo? - zapytał, nie patrząc na niego.
Zupełnie jakby bał się podnieść wzrok. Może po prostu nie dowierzał swojej samokontroli?
- Cóż, jesteś pierwszym smokiem jakiego widzę w tym podziemiu. Nie jesteście częstym widokiem. - powiedział ze spokojem Kastiel.
Zapanowała chwila straszliwej ciszy. Seth musiał sobie wszystko
poukładać w głowie. Od tego jednak rozbolała go ona niemiłosiernie. Miał
ochotę usiąść gdzieś pod ścianą i zapomnieć. Może po prostu znowu
zapadnie w sen? Tylko, tym razem wieczny? Zamiast tego jednak, kiwnął
głową i skrzywił się gdy przeszył ją ból.
- Dziękuję. - wyszeptał.
Kastiel spojrzał na niego chyba z zaciekawieniem. Seth odwrócił się z kamiennym wyrazem twarzy. Na rozpacz przyjdzie czas potem.
- Dzięki tobie wiem co się stało. Potem, dowiem się reszty. - pomasował skronie chcąc ulżyć cierpieniu.
Migrena opanowała go już całkowicie.
- Mówiłeś coś o ludziach. W moich czasach byli zaledwie głupimi istotami
którymi łatwo było manipulować. Co poszło nie tak? - zapytał ze
spokojem.
Widać jednak było, że chwiał się na nogach ze zmęczenia i chyba nadmiaru informacji.
Kastiel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz