- Medycy? - Trochę się zdziwiłem. - Zróbmy tak. - Splotłem ręce z tyłu. - Dostaniesz ode mnie trzecia część moich magów-medyków, w zamian za tą broń, o której mówiłaś. Nie chcę pozostać dłużny, to nie w moim stylu. A magów... mam wręcz za dużo. - Oparłem się o ścianę.
- Ciekawe... Myślę, że skorzystam. - Wciąż patrzyła mi w oczy.
- Póki jeszcze nie dostałem odpowiedzi od mieszkańców, proponuję spacer. Na świeżym powietrzu. Co ty na to, Josephine? - Spytałem stając przed bramą frontową.
- Nie widzę problemu. - Odparła i ruszyła.
Wyszliśmy z zamku.
Josephine? Chwilowy brak pomysłu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz