Jak zwykle pilnowałem Północnego Podziemia. Właśnie poszedłem sprawdzić zachodnie wejście, kiedy gdzieś daleko, w starych tunelach, wyczułem smoka. I to nie byle jakiego. Smoka w swojej prawdziwej formie, a to ci rzadkość... Zmieniłem kierunek i już po minucie lub dwóch byłem przed tunelami.
Spomiędzy skał wyleciał ogromny, srebrny smok. Szczerze to z czterysta lat takiego nie widziałem. Zatrzymał się w powietrzu nade mną i oglądał co to za miejsce.
- Hej. - Powiedziałem z ziemi do smoka.
On jak widać usłyszał mnie i starał się wylądować. Trochę śmiesznie to wyglądało, ale w końcu dopiął swego i stał przede mną. Stojąc ze mną twarzą w twarz przemienił się w ludzką postać.
- Brawo. - Powiedziałem z obojętnym wzrokiem.
Mężczyzna spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
- W naszych czasach ujrzeć smoka, który nie jest w formie ludzkiej to rzadkość. - Wyjaśniłem.
Mężczyzna wciąż dziwnie na mnie patrzył.
- Jesteś na moim terytorium, w Północnym Podziemiu. Przedstaw się chociaż. - Przekręciłem oczami.
- Seth Laime... - Odpowiedział rozglądając się w koło.
- Tak lepiej, jestem Kastiel. Co tu robisz? - Spytałem siadając na murku, który odgradzał Podziemie od tuneli.
Seth?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz