- Osobiście widziałem już wiele smoków, ale żaden z nich nie potrafił przybrać postaci smoka. A poza tym, jesteś pierwszym smokiem, z którym gadam. - Zacząłem przeszukiwać kieszenie w poszukiwaniu papierosa, ale takowego nie znalazłem, więc złożyłem ręce.
Seth zaczął coś mamrotać, pewnie znowu myślał na głos.
- Jeśli chcesz mogę posłać po jakiegoś smoka, ale tak jak mówię. Nie będzie potrafił się zmieniać. - Zaproponowałem.
- Mógłbyś to zrobić?! - Wstał gwałtownie i wpatrywał się we mnie.
- Coś za coś. - Dodałem. - Omówię was, ale ty będziesz mi wisiał przysługę na przyszłość. - Również wstałem i otrzepałem się.
- Idziesz? - Spytałem ruszając w stronę zamku.
- Tak, już idę! - Podbiegł do mnie.
[...] Kiedy dotarliśmy.
- Przyślij mi najstarszego smoka jakiego mamy w Podziemiu. - Rozkazałem jednemu z podwładnych.
- Teraz wystarczy czekać. - Uśmiechnąłem się i wskazałem miejsca siedzące.
Chwilę później usiadłem i Seth również. Nie czekaliśmy długo zanim przyszedł ów smok.
Stanął przed nami. Miał na sobie ciemnozielony płaszcz z kapturem.
- To ty? - Spytałem.
Postać tylko kiwnęła głową. Zdjęła kaptur i spojrzała na nas.
- O. Victoria, dawno cie nie widziałem. - Powiedziałem patrząc na smoczycę. - Ty jesteś najstarsza? - Dodałem ciszej.
Seth?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz