Ewolucja... nowe znienawidzone przez niego słowo.
- Mordują nas? Napadają? Przecież jesteśmy od nich silniejsi! Jeden smok
może zmieść z powierzchni ziemi całe miasto! - ekscytował się Seth.
Kastiel pokręcił głową.
- Jak mówiłem, jest was niewielu. Ludzie natomiast dysponują własnymi
wynalazkami. Mają broń palną, której nie oprze się nawet twoja łuska. W
tych czasach nie jesteśmy już niepokonani. Szczególnie, gdy wiedzą o
naszych słabościach. - powiedział, siadając wygodniej na kamieniu.
- Racja, tego nie przewidziałem. Mój mentor zawsze mi mawiał, że
wojownikiem jestem dobrym, ale jeśli chodzi o strategię i rozwagę... z
tym bywało gorzej. Będę musiał najpierw przeprowadzić zwiad, albo coś w
tym rodzaju. - myślał głośno. - I oczywiście odszukać kogo się da z
mojej rasy. Może jeszcze ktoś przeżył? - szczerze, zaczynał w to coraz
bardziej wątpić.
Prawdopodobnie cały jego klan został zmieciony z powierzchni ziemi.
Możliwe, że właśnie oni przegrali. W snach zapewne dowie się więcej. Gdy
bardzo długo nad czymś się skupia, z myślą skorzystania z mocy Łapacza,
czasami udaje mu się zapaść w trans podobny do śmierci. Podłącza się
wtedy do umysłów innych osób, wchodząc w ich sny. To bardzo interesujące
doświadczenie, dla niego. Ofiary, raczej odczuwają to niczym najgorszy
koszmar. Taki mały szczegół. Niewielu potrafi panować nad snami, a
dzięki temu to świetne źródło informacji. Jeśli tylko się postara,
cienie również mogły mu pomóc. Oczywiście, nie za darmo.
- To co teraz zrobimy? - zapytał po chwili.
Kastiel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz