wtorek, 15 lipca 2014

od Nimirelii - CD Setha

- W porządku. - wzruszam ramionami, chowając sztylet, którym jeszcze przed chwilą miałam zamiar pokiereszować atakującego Setha. No, a przynajmniej spróbować to zrobić, bo jednak byłby z tym spory problem. - Wojny z reguły źle się wspomina. Zostawiają zwykle rany na psychice nawet nam, smokom. - dodaję z zadumą, a potem uśmiecham się złośliwe. - Tak swoją drogą to jeśli wszyscy z tego twojego klanu piorunów byli aż tak narwani jak ty, to ja chyba nawet wiem, kto tą wojnę wywołał.
- Jak śmiesz! - Seth obrzuca mnie wściekłym spojrzeniem i rusza w moim kierunku, ignorując zupełnie swego cienistego towarzysza.
- Widzisz? O tym właśnie mówię! - stwierdzam z wyrzutem w głosie, wycofując się tyłem. Nie chcę na razie z nim walczyć. Jeśli zrobię sobie z niego wroga, oboje przestaniemy czerpać przyjemność z przychodzenia w to miejsce. - Poczucia humoru też raczej nie macie. Dałbyś już spokój, no! Przepraszam. Żartowałam tylko.
- Następnym razem powinnaś uważać na to, z czego żartujesz. - prycha, ewidentnie obrażony. Wraca do swojego cienia i przysiada na jednym z kamieni otaczających jeziorko gorącej wody.
- Nie wiem jak ty, ale ja przyszłam tu popływać - stwierdzam, zdejmując płaszcz. - Wprawdzie mam ludzki... hmm, jak to... strój kąpielowy? Tak czy siak byłabym wdzięczna, gdybyś na chwilę się odwrócił. Ty i ten twój cienisty przyjaciel też.

< Seth? x'D>

poniedziałek, 14 lipca 2014

Od Kastiela C.d. Setha

Cholerny Seth! A już myślałem, że obejdziemy się bez przemocy. Oczywiście w głębi ducha jestem za, ale czasem trzeba słuchać rozsądku.
Kiedy tylko usłyszałem głośną, jak diabli, syrenę, instynktownie przeniosłem się w bezpieczne miejsce. Wylądowałem za pobliskim drzewem. Odchyliłem lekko głowę i zobaczyłem ludzi otaczających Setha. Złapałem głęboki wdech. Jeden... siedmiu... dwunastu...czterdziestu... Namierzyłem czterdzieści ludzi w promieniu stu metrów, ale cały szwadron jeszcze nadciągał od wschodu i tego urwiska. Normalna osoba w takim momencie pewnie złapałaby się za głowę i załamała. Niestety... na nieszczęście ludzi ja nie jestem taka osobą. Wziąłem kolejny wdech, zamknąłem oczy i skumulowałem możliwie jak najwięcej energii. Kiedy otworzyłem oczy ponownie miałem je w kolorze krwi. Wyszedłem powolnym krokiem zza drzewa, ale w celu zmylenia ludzi miałem zamknięte oczy. Oni czujni już mnie otoczyli. Gdzieś pomiędzy tyli robakami udało mi się dojrzeć Setha.
- Tylko spokojnie, ludzie... - Podniosłem rękę tak, aby Seth mógł mnie dostrzec.
Dobry z niego smok. Wiedziałem, że nie zrobi nic na tyle lekkomyślnego w takiej chwili. Póki co stałem spokojny wśród kręgu ludzi. Nagle poczułem, że jeden się do mnie zbliża, za to w promieniu dwustu metrów wyczułem posiłki.
- Ej! Tak ty, do ciebie mówię! - Wykrzyczał ten, który do mnie podszedł.
Po odznaczeniach i postawie wyczułem, że był kimś ważnym, nie tak jak generał, który stał obok Setha, ale to był może jego zastępca? Od podszedł do mnie z karabinem w ręku i podłożył mi go pod szyję. Jakiś czas później przeskanował mnie śmiesznym urządzeniem i stwierdził, że jestem potworem. Przyznam, że to stwierdzenie bardzo mnie rozśmieszyło. Zacząłem się śmiać w najlepsze. Już wiem, dlaczego wampiry od wieków przebywały wśród ludzi.
- Co cię tak bawi?! - Wykrzyczał ponownie.
- Ja jestem potworem? A kto pierwszy zaatakował? - Podniosłem się i powiedziałem to w pewien sposób złowieszczym tonem.
Zacząłem powoli podchodzić do żołnierza, a ten spanikował i wystrzelił we mnie z broni. Na chwilę głowa poszła mi na bok, ale kiedy tylko wróciła na miejsce wszyscy ludzie zaczęli wykrzykiwać: Potwór!. Kiwnąłem na Setha, bo generał już zabierał się do strzału. Smok szybko uporał się z tym i podbiegliśmy do siebie stając plecami.
- Gotowy? Ty bierzesz tych z bliska, a ja cie będę osłaniał. - Powiedziałem do Setha wreszcie otwierając oczy. - i nie zmieniaj się w smoka, nadciąga tutaj cały szwadron. - Dodałem.
O razu zabraliśmy się do roboty. Seth za pomocą swojej Khakkhary, a ja używając mocy kontrolowania materii rozszczepiałem ludzi.
[...] W ten sposób zostało około dwudziestu ludzi, a co najmniej 15 osób zwiało. Został generał, jego zastępca i pewnie porucznicy.

Seth? Alem się rozpisał xD

niedziela, 13 lipca 2014

2. Admin

Uwaga! Dostałem 6 zgłoszeń na drugiego admina bloga! Jedno było od członka naszego bloga - Setha, za bo bardzo dziękuję.
Jako, że dostałem potwierdzenie uczciwości tylko trzech osób, miałem bardzo łatwy wybór. 
Wszem i wobec mogę ogłosić, że 2. administratorem, a raczej administratorką, zostaje graczka (na howrse) Hafaza. (Lub jak kto woli Seth)

O teraz wysyłajcie do niej wszystkie opowiadania i tak dalej. Ja tylko odpiszę na swoje i jadę na obozik ^^ Nie będzie mnie do 26. ogółem to tyle.

 ~Kastiel. Dziękuję i gratuluję, liczę na owocną współpracę ^^

Kontakt do niej:
(howrse.pl) Hafaza
(email) saladira13@gmail.com


Od Setha C.d. Nimirelii

Uśmiechnąłem się niechętnie i nagle uderzyło mnie, że ta dziewczyna wydaje mi się... znajoma. Czy to szósty zmysł, czy po prostu przeczucie, już po chwili wiedziałem. Zrobiłem wielkie oczy i gdyby nie cień, który natychmiast stanął mi na drodze, zapewne ruszyłbym na nią.
- TY jesteś smokiem!? - warknąłem wściekły.
No jasne! Zielone włosy, oczy, nietypowa aura i ta dziwna bliskość. Dziewczyna wydawała się lekko zaskoczona. Odeszła na bezpieczną odległość.
- Masz z tym jakiś problem?
Odepchnąłem cień ze wściekłym grymasem. Drań się jednak nie poddawał. Zastanowiłem się nagle dlaczego tak ją broni?
- Nie możesz jej zaatakować. To byłoby... nierozsądne. Zapominasz, że wojna dawno się skończyła. - powiedział, irytująco drażniącym głosem.
- Skończyła się, to prawda. Ale nie mam zamiaru tolerować kogoś, kto był po przeciwnej stronie konfliktu. A ona nie wygląda mi na smoka z klanu piorunów! - wykrzyknąłem, krążąc wokół niczym rozjuszone zwierzę.
- Jeśli Kastiel dowie się o tym, będziesz miał problemy. Wystarczy nam ofiar które dostarczają ludzie, codziennie zabijając naszych. Nie pomagaj im. - tłumaczył mi.
Nie powiem, byłam zdumiony jego racjonalnością. Jeszcze nigdy się tak nie zachowywał, ale akurat on był dość zmienny. Zależnie jak wiatr zawiał, mógł cię zabić a potem jednak wyciągnąć z największej matni. Uspokoiłem się nieco, ale nadal wolałem utrzymywać bezpieczny dystans.
- Wybacz. Wciąż źle wspominam przeszłą wojnę między smokami. - powiedziałem nie widząc czy to ją przekona.
Sam siebie ledwo przekonywałem. Poza tym zawsze mogłem wepchnąć ją do gorących źródeł.

Nimerilia?

piątek, 11 lipca 2014

Od Setha C.d. Kastiel

Gdy tylko odeszliśmy kawałek od obozu, a zapach smażonego mięsiwa i dymu z ogniska już do nas nie dochodził, zapytałem szeptem.
- Dlaczego nie możemy z nimi negocjować? W końcu to tylko ludzie. - powiedziałem, ale dla pewności obejrzałem się za siebie.
- Taaa... tylko ludzie. Ludzie, którzy bez wahania rozbili w pył Środkowe Podziemie. Ludzie uzbrojeni po zęby w broń, o której nawet ci się nie śniło! Oni nie chcą negocjować Seth. Jest jedna zasada której się trzymają. Czego nie znasz, tego się boisz, a czego się boisz, to niszczysz.
Przystanąłem zaskoczony. Jakże chciałem odpocząć od wojen i bezsensownych rzezi. Najwyraźniej jednak los chciał inaczej. My smoki, swego czasu wyznawaliśmy podobne zasady. Na szczęście to już minęło. Nie chciałem mimo wszystko mówić mu, że zupełnie nie zgadzam się z tą teorią. W swoim czasie miałem zamiar przeprowadzić własny zwiad. Tymczasem jednak musieliśmy iść dalej. Ruszyłem pewniej i szybciej, gdyż przez przemyślenia zostałem nieco z tyłu. Nagle usłyszałem głośny szczęk metalu. Coś jak "Pstryk" i cisza. Skrzywiłem się i rozejrzałem.
- Kastiel... - wyszeptałem. - Chyba w coś... - nie dokończyłem, gdyż zaraz potem rozwyły się syreny alarmowe.
Uniosłem ręce do uszu. Jeszcze nigdy nie słyszałem podobnego jazgotu! Na Bogów! Cóż mógł tworzyć takie okropieństwo?! Nie dane mi było zbadać, gdyż z lasu zaczynali wychodzić uzbrojeni ludzie. Wykrzykiwali jakieś polecenia, ale przez hałas nic nie słyszałem. Czułem, że jeśli się ruszę, to coś na co nadepnąłem wybuchnie. Zastanawiając się czy zdążę przybrać formę smoka, przyjąłem z trudem postawę obronną.
- Otoczyć go! I niech ktoś mi wyłączy tą cholerną syrenę! - warknął jeden z nich celując mi w pierś z długiej, dziwnej rurki. - No proszę. Co też przywiało cię bratku do nas? - zapytał z paskudnym uśmiechem.
Wyglądał nie młodo. Miał lekko przerzedzone, brązowe włosy, haczykowaty nos i bystre, zielone oczy. Przez twarz przechodziła paskudna, stara blizna. Zaczynała się od czoła i biegła w dół do policzka. Ubrany był w strój wojskowy którego zieleń idealnie zlewała się z lasem. Do niego podszedł drugi mężczyzna, a raczej młody chłopak. Mógł mieć nie więcej niż 17-18 lat. Skierował na mnie jakieś urządzenie.
- Generale. On nie jest człowiekiem.

Kastiel?

Od Nimirelii C.d. Seth

- Mówią na mnie Lullaby. - przedstawiam się i gaszę magiczny ognik, którym sobie dotąd przyświecałam. Teraz jego wątłe światełko nic mi nie da, po za tym fosforyzujące grzyby (których, nawiasem mówiąc, ostatnio tu nie było...) sprawdzają się znacznie lepiej.
W półmroku i wśród kłębów pary nie mogę zobaczyć z takiej odległości z kim dokładnie mam do czynienia. Zwłaszcza, że grzyby oświetlają Setha od tyłu. Wydaje mi się też, że oprócz niego jest tam ktoś jeszcze.
- A sprowadza mnie tu to, co zwabiłoby każdego ognistego smoka. - kontynuuję z lekkim uśmiechem, powoli zbliżając się do niewyraźnej postaci. Ani na chwilę nie spuszczam jej z oczu. Z każdym krokiem robi się coraz wyraźniejsza i w końcu staję twarzą w twarz z ciemnowłosym chłopakiem. Towarzyszy mu dziwny cień. Nie wydają się wrogo nastawieni, ale wiem dobrze, że pozory często mylą. Instynktownie przygotowuję się więc do wykonania uniku i odparcia ewentualnego ataku.
- Wydaje się, że to miejsce nie jest jednak tak do końca zapomniane. - stwierdzam, przystając. - W końcu my wiemy jak tu trafić.
- Prawdopodobnie od wieków nikt tu nie zaglądał. Jesteśmy pierwsi. - oznajmia Seth, chowając miecz. Jestem ciekawa po co w ogóle go wyciągał.
Czyżbym wyglądała aż tak groźnie?, zastanawiam się z rozbawieniem. Wciąż uważnie przyglądam się mojemu rozmówcy, próbując określić dlaczego jego twarz wydaje mi się znajoma. Zapewne po prostu kiedyś go gdzieś widziałam i jakoś tak wyszło, że go zapamiętałam. W końcu całkiem przystojny jest... Nie żeby coś.
- Właściwie to dobrze. - wzruszam ramionami i uśmiecham się. - Dzięki temu to miejsce ma swój urok. Gdyby oblegały je tłumy, zupełnie nie opłacałoby się tu przychodzić, nieprawdaż?

<Seth? :3>

czwartek, 10 lipca 2014

Od Kastiela C.d. Seth

- Na Zachód. - Wskazałem dłonią kierunek.
Seth tylko przytaknął z poważna miną i ruszyliśmy.
Jak na razie nie potrzebowaliśmy kryjówek ani przechodzenia cieniem. Mój nos, a w końcu jako wampir mam bardzo czuły węch, nie wyczuł żadnej istoty żyjącej poza Sethem. Szliśmy więc tak spokojnie. Nagle poczułem to. Zatrzymałem się gwałtownie tak, że Seth przypadkowo na mnie wpadł. Kiedy on rozmasowywał obolały nos ja wskoczyłem na większą skałę i się rozejrzałem. Tak jak czułem - to był obóz ludzi.
- Seth... - Wyszeptałem.
Machnął ręką, aby do mnie dołączył. On również dostał się na skałę.
- Wow... ile ludzi... - Wymamrotał jakby do siebie.
Nic nie mówiłem tylko uśmiechnąłem się pod nosem, a moje oczy zrobiły się czerwone.
- Idziemy dalej czy do ludzi? - Spytałem patrząc w jego stronę.
On również spojrzał w moja stronę, ale z wielkim zdziwieniem.
- Daj spokój, żartowałem. - Podniosłem ręce i zeskoczyłem z głazu.
Ups... Przypadkowo potrąciłem jeden z mniejszych kamieni, a ten zaczął spadać w stronę ludzi. Seth się temu przyglądał, a ja prychnąłem niezadowolony. Uniosłem rękę i po chwili po kamieniu nie było śladu.
- Chodźże już. - Powiedziałem.

Seth?

Od Setha C.d. Nimirelii

- Co mam zrobić?! Nie ma mowy! - oburzyłem się porządnie, widząc cienistą postać sunącą w moją stronę.
W dość sporej jaskini był nas zbyt wielu. Dziś wyjątkowo dali mi się we znaki. Na prawdę nie mogłem pobyć nieco sam!? A teraz co gorsza jeden z nich ubzdurał sobie, że mnie czegoś nauczy. Wolne żarty... Machnąłem mu ręką przed nosem i zbliżyłem się do gorących źródeł. Niedawno odkryłem to iście magiczne miejsce. Musiało być nieużywane przez lata gdyż korytarze prowadzące do niego były w opłakanym stanie. Wczoraj odkopałem jeden dodatkowy, aby łatwiej mi było tu schodzić. Jaskinia ciągnęła się daleko w głąb. Podłoga podzielona została na kilka sporych basenów o różnych kształtach. Ściany porastał grzyb a ja wiedziałem, że jeśli dodam do niego nieco siarki zacznie świecić na zielono. Dawno temu mój klan używał takich u siebie. Dlatego pewnie poczułem się tu niemal... jak w domu. Westchnąłem, dotykając gorącej tafli wody. Nieco duszące opary unosiły się z wody.
- Gdybym przyniósł z sobą zioła, zrobiłbym niezłą kąpiel. - powiedziałem do stojącego nieopodal cienia.
Odetchnąłem z ulgą gdy spostrzegłem, że został już tylko jeden. Oczywiście, ten sam który towarzyszył mi zawsze, od kiedy pamiętam. Nie mam pojęcia jak go rozpoznaję. W końcu inne istoty są właściwie identyczne, ale jednak, zawsze nieomylnie wiem z kim mam do czynienia. Będę musiał mu kiedyś naleźć jakieś imię.
- Nie powinieneś się zajmować takimi błahostkami. - wymruczał, sunąc nad wodą.
I znowu to samo. Za każdym razem gdy się odzywał czułem jakby ktoś pazurami orał szybę. Irytujące...
- A co niby mam robić? Póki co, nic się nie dzieje. Nie chcę bezmyślnie zabijać ludzi. - wzruszyłem ramionami i wstałem.
Dopiero teraz spostrzegłem, że nie jestem sam. Nieopodal przy przejściu którego jeszcze nie zbadałem stała dziewczyna o intensywnie zielonych włosach. Interesujący kolor, nie powiem. Mimo wszystko dobyłem Khakkharę gdyż z bronią czułem się nieco pewniej.
- Witam. Jestem Seth. Co cię sprowadza w to zapomniane przez wszystkich miejsce? - zapytałem, siląc się na uśmiech.
Nie wyszło i wyglądałem jakby ktoś dał mi w brzuch. Przynajmniej tak pomyślałem widząc minę cienia. Pewnie miał niezły ubaw.
<Lullaby?>

Od Nimirelii

Biegnę. Las jest gęsty, wiem, że coś w nim na mnie czyha. A teraz patrzy. Czuję na sobie jego wzrok.
Nie mogę zejść ze ścieżki. Powoli zaczynam opadać z sił, ale muszę biec dalej. Nie mogę dać się złapać.
Są tuż za mną. Dlaczego nie mogę zmienić postaci? Magia nie chce mnie słuchać! Słyszę ujadanie psów. A może to wcale nie psy?
Przed sobą dostrzegam jaskinię. Moje leże, ratunek! Wbiegam do niej szybko, nie zastanawiając się skąd się tu wzięła.
Udaje mi się zmienić postać! Przyczajam się, czekając na zbliżający się pościg. Teraz nie maja ze mną szans. Psy słychać coraz głośniej i głośniej. A oprócz tego słyszę także świszczący, chrapliwy oddech. Charkot. On również się zbliża. Powoli, bardzo powoli. Co to może być? I skąd nadejdzie? Na pewno nie towarzyszy pościgowi.
Podrywam gwałtownie łeb, nagle doznając olśnienia. To jest tutaj, ze mną! Ostrożnie oglądam się za siebie. Czuję strach, jakiego dawno nie przyszło mi czuć. Dostrzegam to. W ciemności po mojej lewej coś się na mnie czai. Przez ułamek sekundy, który trwa dla mnie niemalże wieczność, patrzę w pomarańczowe ślepia. Potem rzuca się na mnie, zatapia szpony w moim karku. Szarpię się, chcę go strząsnąć. Nie potrafię.
Upadam, gdy kilka owczarków wpada do jaskini. Dogonili mnie...
Z przytłumionym wrzaskiem wyrywam się ze snu, zgrzytając szponami o kamienną posadzkę. Podrywam szybko łeb i przez chwilę rozglądam się czujnie po moim leżu, szukając stwora z mojego snu. Oddycham z ulgą. Na szczęście nie ma tu ani jego ani psów i ich właścicieli.
Przeciągam się z głośnym westchnieniem, szczerze rozbawiona swoją reakcją na koszmar. Przez chwilę mam zamiar iść spać dalej, ale po krótkiej chwili zastanowienia postanawiam wybrać się nad gorące źródła, które znajdują się w jaskiniach pod Zachodnim Podziemiem. Jestem tu od niedawna, ale już zdążyłam pokochać to miejsce. Bardzo często tam bywam. Gorącą kąpielą rekompensuję sobie brak możliwości wygrzewania się na słońcu. Po za tym rzadko zdarza się, że pojawia się tam ktoś jeszcze, więc mam większy spokój niż tutaj.
Zmieniam postać i niespiesznie doprowadzam się do porządku. Sprawdzam jeszcze magiczne zabezpieczenia przed nieproszonymi gośćmi i wychodzę.
Wąskie i ciasne korytarze, które prowadzą do gorących źródeł na dole, są bardzo zapuszczone. Skała kruszy się, a ściany pokryte są pajęczynami i jakimś dziwnym grzybem. Rzadko kiedy można tu kogoś spotkać. Dziś jednak jest inaczej.
Ciche echo czyjegoś głosu uświadamia mi, że nie jestem sama. Przyspieszam, by dogonić tego kogoś. Jestem bardzo ciekawa kto to. W sumie nie miałam jeszcze okazji (chęci też nie) poznać mieszkańców tej części podziemi. Miło by było to w końcu zmienić. Mam też nadzieję, że ta istota nie obrzydzi mi wizyt w jaskiniach pod Zachodnim Podziemiem i uda mi się z nią jakoś dogadać, jeśli ona również okaże się być stałym bywalcem źródeł.

<Skończy ktoś? :3>

poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Josephine C.d. Kastiel

Na to określenie sztuczności nie zdenerwowała się i milczała, a on wytłumaczył się w samą porę. Uważnie słuchała jego słów i kolejne podobieństwo do ojca. Kto by pomyślał, że jej ojciec był praktycznie taki sam jak ona. Teraz gdy pomyśli o swych braciach to dochodzi do wniosku, iż o wiele bardziej wrodzili się w matkę. No chyba, że w tym co ją zgwałcił.
- To trochę zabawne, gdy dowiaduje się o swym ojcu tylu rzeczy od kogoś prawie obcego. A ponad to, był żywy do jakiegoś czasu i mógł mi poopowiadać o sobie.
Zauważyła z lekkim zamyśleniem, lecz zaraz wróciła do myślami na miejsce.
- Uważasz, że mogłabym? Cóż, nigdy nie próbowałam, więc nie wiem jak by mi to szło. Poza tym, zazwyczaj miłość zmienia wszystko.
Uśmiechnęła się delikatnie. Skoro ojciec przestał, gdy poznał matkę to co tu dużo gadać? To właśnie to uczucie popycha wszystkich do różnych decyzji.



Kastiel?

Od Sky C.d. Lestat

Popatrzyłam się na niego i uświadomiłam sobie.
DZIWNY JEST.
- Jestem szpiegiem zachodniego podziemia. Muszę śledzić tych ludzi i zdać raport szefowi.
- Czym jesteś? - zapytał spokojnie.
- Tym czym ty jesteś.
Uniósł brwi.
- Niezgadłbym.
Wzruszyłam ramoonami.
- Bo nigdy nie daję tego po sobie poznać.
Zaśmiał się szyderczo.
- A może wiedziałem?
- To fajnie, ale ja już muszę lecieć.
I wyszłam zostawiając Lestata, albo inaczej dziwnego kolesia.
Zaczełam skradac się w stronę osady.
Wida skapywała z liści prosto na mnie.
Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię i obraca.

<Lestat? Napisałeś więcej tłumacząc się, ale okay. Po prostu inaczej piszemy, ale spróbuję lepiej>

Od Setha C.d. Kastiel

Seth rozglądał się wokół z miną męczennika. Taaak, zdecydowanie sporo go ominęło. Kiedyś wszystko wyglądało inaczej. Zastanawiał się czy gdyby jego arogancka rasa nie zachowała się w ten sposób, gdyby nie byli tak zajęci eliminowaniem własnej rasy, to może... może Środkowe Podziemie nie zostałoby zdobyte? Szybko jednak pozbył się dręczących myśli. Nie pora ani miejsce były na to. Tymczasem z wysokości kilkunastu metrów wszystko wyglądało jeszcze gorzej.
- Dlaczego ludzie nie pilnują tego miejsca? - zapytał nagle i zamachał nerwowo rękami.
Nie był przyzwyczajony do latania bez skrzydeł. Ale nie mógł powiedzieć, żeby mu się to nie podobało.
- Dlatego właśnie kazałem ci zgasić pochodnię. - wyszeptał nagle Dowódca. - I jakbyś mógł, staraj się nie krzyczeć. Kto wie co czai się w mroku.
Seth westchnął ale posłuchał. Wolał nie ryzykować, że za jego sprawą popadną w kłopoty. Poza tym, strasznie ciągło go do otwartych przestrzeni. Nie pamiętał właściwie kiedy ostatnio zobaczył niebo, poczuł delikatny wiatr na skórze. Uśmiechnął się lekko i zamknął oczy z zachwytem. Odetchnął pełną piersią i nagle zachwiał się, gdy poczuł pod stopami stały grunt. Natychmiast stał się czujny. W końcu wylecieli z wielkiej wyrwy w ziemi. Teraz pozostało już tylko dotarcie do kolejnego wejścia prowadzącego w głąb Podziemi. Nie spieszno mu jednak było do tego. Chciał jeszcze trochę pobyć w lesie. Usłyszał najróżniejsze odgłosy nocy o których już zapomniał. Krzątaninę zwierząt i cykanie świerszczy. Gdzieś w oddali musiał być staw, gdyż żaby rozpoczynały koncert.
- W którą stronę teraz? - zapytał szeptem.
Starał się dostrzec coś w iście egipskich ciemnościach, ale póki nie był pod postacią smoka miał bardziej ludzkie oczy.

Kastiel?

niedziela, 6 lipca 2014

Od Lestata- C.D Sky

Dziwna jest.
Zmierzyłem ją podejrzliwym spojrzeniem.
- Właściwie, jesteś... kim? Jakim mistykiem? Co tu robisz? Jakaś rola?- spytałem szybko, będąc podejrzliwy. To chyba nic dziwnego, nie?
<Sky?>
Wybacz, ze taki krótki, ale chyba tracę wenę, prowadząc rozmowę w taki sposób. Dość dziwny sposób. Chociaż chyba po prostu nie mogę pisać odpowiedzi Sky, bo nie umiem pisać jej odpowiedzi. Jej rozmowy. Rozumiesz? xD

sobota, 5 lipca 2014

Od Setha C.d. Argenta

Nieznajomy będący najwyraźniej władcą tego Podziemia, uśmiechnął się samymi kącikami ust. Wydawał się starszy i zdystansowany. Nieco surowy z wyglądu. Miał jednak zmarszczki śmiechu po czym można było sądzić, że rzadziej się gniewa niż uśmiecha.
- Podejdź, nie bój się. - powiedział łagodnie.
Ubrany był w wygodny strój w kolorach jesiennych liści który pasował do jego brązowych oczu. Dziewczyna podeszła i również uklękła. Mężczyzna tymczasem prychnął jakby zdenerwowany, ale widać było, że takie oddanie szacunku bardzo mu odpowiadało. Pozwolił szybkim ruchem ręki powstać im obojgu.
- Co cię tu sprowadza...
- Argenta. - wtrącił szybko Seth.
Natychmiast czoło mężczyzny poprzecinały gniewne zmarszczki. Zmrużył niebezpiecznie oczy. Seth warknął coś cicho, ale nic nie powiedział, tylko spuścił głowę. Najwyraźniej wcale nie podobało mu się odpowiadanie przed kimkolwiek.
- Dobrze Argento. Co sprowadza cię do naszego Podziemia? - zapytał, ponownie nieco rozpogodzony.
- Uciekam i chciałabym prosić o azyl. - powiedziała szybko.
Władca pokiwał chwilę głową jakby zastanawiając się nad czymś. Mógł oczywiście wypytać ją o wszystko. Co tu robi? Skąd przybywa? Dlaczego chciano ją dopaść? Tylko niekoniecznie mu się chciało... Poza tym podziemie było wystarczające sporym miejscem aby każdy mógł w nim znaleźć swój kąt.
- Otrzymasz go. Będziesz mogła wybrać w której części zamieszkać. Mamy podział na cztery strony świata. - powiedział władca i skinął lekko na stojącego nieopodal niewielkiego karzełka.
- To jest Otton. Odpowie na twoje wszystkie pytania i dostarczy ci możliwej pomocy. A teraz... - machnął lekceważąco ręką. - ... zostawcie mnie.

Argenta?

piątek, 4 lipca 2014

Powitajmy Kyrie!

Więcej o niej tutaj! KLIK

Od Kastiela C.d. Seth

Właśnie byliśmy przed wejściem do środkowego Podziemia. Stali przed nami strażnicy.
- Kto tam?! - Krzyknął jeden wymachując włócznią w naszą stronę.
- Uważaj, bo przez ciebie komuś stanie się krzywda. - Podniosłem włócznie.
- Ten głos. - Wyszeptał strażnik poprawiając hełm na głowie i usiłując dojrzeć w ciemności moja postać.
Dopiero drugi ze strażników uderzył go w głowę.
- Rozum ci odjęło? - Szeptał. - To Dowódca, okaż szacunek! - Po raz kolejny uderzył go w głowę.
- Jesteś nowy? - Spytałem badając wzrokiem pierwszego strażnika. - Nie wyglądasz na silnego, będę musiał cię z kimś zamienić. - Wzruszyłem ramionami.
Pierwszy ze strażników pośpiesznie i nerwowo otworzył bramę. O dziwo miał dużo siły, ale był niski jak krasnolud oraz owłosiony jak wilkołak w czasie pełni. Jeszcze bardziej nerwowo stanął pod ścianą i zasalutował. Wolnym krokiem razem z Sethem przeszliśmy przez bramę.
Kiedy się za nami zamknęła Seth nie wytrzymał i od razu spytał.
- Po co pilnują Środkowego Podziemia i czemu tylko dwaj. - Obejrzał się za siebie, ale przez ciemność nic nie zobaczył.
- W Podziemiu mogą być ludzie, a tylko dwaj? Oni tylko pomagają. W całym ,,Środku" porządku pilnuje czterech wojowników, każdy z innego Podziemia. W naszym przypadku jest to jeden z moich przyjaciół, był moim zastępcą, ale zrezygnował i postanowił pilnować Środka. - Wytłumaczyłem.
- A jest silny? Jest gdzieś tutaj? - Seth znów zaczął się rozglądać.
- Zaraz po mnie jest najsilniejszym wojownikiem Północnego Podziemia. Gdzie jest? Kto wie... - Wzruszyłem ramionami.
Po chwili wyszliśmy z tunelu i znaleźliśmy się w wielkim pomieszczeniu. To był Środek. Stare, zrujnowane domu, sklepy, budynki, bałagan wszędzie, ale za to światło dawały świecące na turkusowo kryształy umieszczone w skałach.Co Setha zdziwiło, a raczej zaciekawiło najbardziej było to, że Środek nie miał dachu. Widać z niego było całe niebo.
- Zgaś pochodnię, idziemy Powierzchnią. - Powiedziałem i zacząłem się unosić w górze.
Kiedy Seth wyrzucił pochodnię jego także uniosłem. Kolejna z zalet mojej mocy.

Seth? x3

Od Setha C.d. Kastiel

Seth chwycił pochodnię z ledwo skrywaną wdzięcznością. Nie, żeby bał się ciemności, ale jednak zbyt długo przyszło mu w niej przebywać w przeszłości. Teraz, wolał unikać tego typu doświadczeń. Chwilę szli w milczeniu. Przez głowę smoka przemykały różne myśli, jedne gorsze od drugich.
- Dlaczego nas nienawidzą? - zapytał nagle.
Słowa poniosło natychmiast echo powtarzając, zdawałoby się, w nieskończoność.
- Kto? - zapytał Kastiel.
- Wybacz, czasami zapominam że nie każdy potrafi czytać w myślach jak cienie. Chodziło mi o ludzi. W moich czasach, niektóre klany smoków ochraniały wybranych śmiertelników. Zapewnialiśmy im wszystko czego chcieli. Nie rozumiem, dlaczego ktoś chciałby z tego rezygnować. - pokręcił zniesmaczony głową.
Kastiel zaśmiał się cicho.
- Powiedz mi w jaki sposób ich "ochranialiście".
Seth wzruszył ramionami.
- Cóż, zapewnialiśmy im bezpieczny dom, z dala od walk innych klanów. Mieli dostęp do jedzenia i przestrzeni. Czego można chcieć więcej?
- Wolności? Jak dla mnie, to wyglądało bardziej na więzienie.
Seth nachmurzył się nieco. Mimo wszystko, w głowie zasiano mu niepewność. Może faktycznie smoki nie były takie wspaniałe dla innych ras? W końcu oddawały się niszczeniu i unicestwianiu tylko po to, aby zapanować nad większą częścią podziemi i terenów. Ludzie, nie mogli się wtedy bronić. Gdy tak rozmyślał, dotarli do kolejnych wrót. Te pokryte zostały pięknymi malowidłami. Pilnowało ich dwóch strażników. Nie spodziewał się, że przejście do Środkowego Podziemia będzie strzeżone.

Kastiel? ^^

czwartek, 3 lipca 2014

Od Sky - Wśród ludzi - C.d. Lestata

Mężczyzna stał przede mną.
Westchnęłam.
- Co sobie zrobiłeś - zapytałam po raz drugi.
Dopiero teraz tak jakby mnie zauważył.
- Kim jesteś?
- Tak ciężko odpowiedzieć na zadane pytanie?
- Nic mi nie jest - zacisnął usta tak mocno, iż powstała cienka kreska.
Zeskoczyłam lekko i stanęłam naprzeciwko.
Długo się nie zastanawiając podeszłam i szybkim ruchem oderwałam kawał odzieży z jego ramienia.
Syknął, ale nic po za tym nie powiedział.
- Zrobione - rzekłam i pokazałam mu zabandażowane miejsce.
Podniósł brew.
- Co tu jeszcze robisz? - warknął w moją stronę.
- Czekam na ładne "dziękuję" - uśmiechnęłam się szyderczo.
Nie wiem co on sobie o mnie pomyśli, ale co z tego?
Przecież uratowałam mu tyłek.
- Dziękuję - wydukał.
- No widzisz, ciężko nie było. A tak odbiegając od tematu. Co robisz na tych ziemiach?
- Możesz podać mi swe imię?
- A czy wrogowi można ufać?
- Nie.
- Masz już odpowiedź na własne pytanie. Jeśli jednak przyrzekniesz, że nikomu nic nie powiesz o mym imieniu... to podzielę się nim z tobą.
Widziałam jak rozmyślał nad tym dłuższą chwilkę.
- To działa w obie strony?
Wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się ukazując szereg kłów.
- Jeśli ci na tym zależy...
- Zgoda - odpowiedział i wyciągnął rękę.
Uściskałam ją więc.
- Mam na imię Sky Mia Toretto
- Lestat de Lincourt

<Lestat?>

Od Kastiela C.d. Josephine

- Jesteś tak samo sztuczna jak on. - Zaśmiałem się.
Spodziewałem się negatywnej reakcji ze strony Josephine, ale o dziwo tylko krzywo na mnie spojrzała.
- Jesteś wspaniałą aktorką. Mogłabyś występować. Zresztą twój ojciec to robił. Oczywiście zanim jeszcze poznał Sophie. - Dodałem tłumacząc się.
Dziewczyna znów spojrzała na mnie zaciekawiona. 
- Kiedy był jeszcze młody podróżował po całym podziemiu i występował na estradzie. Kiedyś spacerowałem z rodzicami ulicami podziemia i wtedy go poznałem. To było na dwa lata przed atakiem ludzi. - Mówiłem. (Retrospekcja xD)

Josephine?

Okey, pare ogłoszeń!

1. No cóż, już wróciłem z tych dwudniowych wakacji xP już wszystko wstawiam itd.

2. Zdecydowałem się urządzić krótką ankietę, którą każdy chętny może wypełnić. Dotyczyć będzie ona... pozycji drugiego admina bloga! Zdecydowałem się na to, ponieważ 15 lipca znów wyjeżdżam, ale tym razem na obóz, więc nie będzie mnie dłużej. Nie chciałbym, żeby stronka umierała przeze mnie :< Więc tak:

W ZAKŁADCE ,,INNE" NA SAMEJ GRZE BĘDZIE ANKIETA, KTÓRĄ UZUPEŁNIONĄ TRZEBA MI WYSŁAĆ NA howrse, lub e-mail.

<Osoby spoza bloga także mogą się ubiegać o stanowisko>

Przejrzę ankiety i zdecyduje kto będzie drugim adminem. Jeśli nie chcecie być na stałe to przynajmniej mianuję kogoś na okres mojej nieobecności :)

3. Myślałem także, czy nie zrobić by konkursu. I... tak, będzie konkurs. Będzie on polegał na stworzeniu naszego Bannera. Jeśli bannery, które są obecnie z zakładce ,,Inne" tez maja brac udział, autorzy muszą do mnie napisać. Wytyczne są w zakładce ,,Inne" pod ankietą. 

~Dziękuję, Kastiel

wtorek, 1 lipca 2014

Od Lestata- wśród ludzi

Powinienem coś zrobić...pójść poprosić o jakieś zlecenia zabójstwa... jeśli nie, to i tak pójdę zabijać...
Zacisnąłem dłonie w pięści,przypomniawszy sobie jakiegoś łowcę. Zbyt się opierał i zginął śmiercią męczeńską...bardzo bolesną śmiercią męczeńską. Trochę mnie wtedy poniosło... Bo się wściekłem.
Był wieczór,krążyłem po wiosce nad częścią Północy i nikt nie rozpoznał,że jestem Mistykiem...
Tyle, że jakieś dziecko mnie przez przypadek dotknęło i aż krzyknęło, że jestem zimny. Nie zdawało sobie, jakie zamieszanie sprowadzi tym krzykiem. Mogłem się napić zanim wyszedłem, żeby skóra miała choć trochę bardziej ludzką barwę, tak samo ciepło.
Natychmiast skierowałem się w stronę pierwszego zejścia, choć naprawdę miałem przemożną chęć by wybić całą ludność. Nie zrobiłem tego tylko dla tego,że inni by zauważyli i wszczęli poszukiwania Mistyków.
Syknąłem, gdy kula przebiła moje ramię,a od strony prześladowców- kilkunastu ludzi, a do nich wciąż dołączali inni- rozległ się tryumfalny krzyk. Zaśmiałem się cicho.Niektórzy dalej traktowali nas, jakbyśmy mogli zginąć od pierwszej lepszej rany...
Poczułem ból w ramieniu, mocniejszy niż normalnie. Tak, użyli jakiejś silnej trucizny,która człowieka powaliłaby zanim zrobiłby krok.
Pobiegłem wampirzym tempem do lasu, a tam znalazłem przykryte wejście.
- Co sobie zrobiłeś?- usłyszałem nieznajomy głos, gdy byłem na dole, więc obróciłem się w stronę Mistyka.
<Ktoś?>
specjalnie nie napisałem czy kobieta czy mężczyzna, chce ktoś dokończyć?

Nieobecność

Wszem i wobec niestety muszę zapowiedzieć trzydniową nieobecność. Mam na mysli dni:
- dzisiaj, 1.08. od godziny 12.00
- cały jutrzejszy dzień, 2.08
- i czwartek, 3.08. do godziny mniej więcej 16.00

Przez ten czas nie będą pojawiać się posty ani żadne nowości.

~Przepraszam, Kastiel