W środku czułem, że powinienem zabrać tę dwójkę do lochów, ale ja nie kieruje się sercem, co to to nie. Mózg wie lepiej.
Kiedy tylko Seth podszedł do Victorii użyłem swoich mocy. Teraz nie mogli się ruszać.
- Victoria, uważasz, że ktoś zdoła mnie pokonać? - Powiedziałem podchodząc do niej.
- O..oczywiście, ze nie... - Wykrztusiła podduszana moją mocą.
- A ty Seth. Nic ci nie zrobię, smoki są ważne w naszych szeregach jak i jako dowódca Podziemia mam obowiązek chronić te gatunki, ale przy mnie nie rób scen i awantur. Osobiście ich nie lubię. - Pokręciłem palcem.
Wróciłem na moje krzesło i założyłem nogę na nogę zwalniając ,,uwięzi". Teraz Victoria i Seth mogli się poruszać.
- Przepraszam - zrobiła małą przerwę - dowódco. - Dodała spoglądając na Setha.
- Odpowiesz na pytania Setha dotyczące historii smoków. Sam z chęcią posłucham. - Uśmiechnąłem się. - Seth?
Seth?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz