Seth zaczął zdecydowanie zbyt mocno kiwać głową.
- Racja. - wstał i wygasił ognisko.
Po chwili doprowadził wszystko wokół do takiego stanu, że niemal nie
było widać, iż ktokolwiek tu obozował. Przynajmniej na pierwszy rzut
oka. Wstał w końcu i uśmiechnął się lekko do towarzyszki.
- Musimy być ostrożni. Szczególnie gdy ludzie wciąż na nas polują.
Skierowali się głębiej w las. Przez dłuższą chwilę szli w całkowitym
milczeniu. Odgłos kropel uderzających o liście nad głowami, był ich
towarzyszem. Opadłe gałązki szeleściły głośno przy każdym kroku. Seth
czuł coraz większe zakłopotanie. Nie, żeby nie wiedział co dalej zrobić.
Skąd... tylko, przez tak długie przebywanie w zamknięciu, zapomniał jak
to jest móc z kimś porozmawiać. Przystanął nagle, a dziewczyna zrobiła
to samo. Spojrzała na niego z zaciekawieniem. Wokół był tylko las. Gdzie
nie spojrzeć, drzewa, drzewa i oczywiście drzewa.
- Dlaczego stoimy? Coś się stało? - zapytała mrużąc oczy.
- Nie. Po prostu jesteśmy na miejscu. - odparł z uśmiechem.
- Słucham? To mi nie wygląda na Podziemie.
Seth machnął ręką.
- Jakby wyglądało. Ludzie zbyt łatwo by nas znaleźli. Nie sądzisz?
- No tak, ale... Tutaj?!
Chłopak zaśmiał się na widok jej miny. Działał intuicyjnie. Wyczuł, że
tuż pod ziemią jest dawno nie używane przejście. Kiedyś przecież te
tereny należały do smoków. A przynajmniej oni tak sądzili, prowadząc
liczne podboje. Pokręcił się po okolicy, zataczając coraz mniejsze
kręgi. W końcu uniósł palec wskazujący z zadowoloną miną.
- Acha... aperi in nomine princeps. - wyszeptał.
Natychmiast, tuż przed nim z ziemi wysunęło się przejście, podobne do
bramy. Wisząca w powietrzu kamienna głowa, przypominająca otwartą
paszczę smoka. Prowadziła do raczej nieuczęszczanej już części podziemi.
Argenta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz