poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Setha C.d. Kastiel

Seth rozglądał się wokół z miną męczennika. Taaak, zdecydowanie sporo go ominęło. Kiedyś wszystko wyglądało inaczej. Zastanawiał się czy gdyby jego arogancka rasa nie zachowała się w ten sposób, gdyby nie byli tak zajęci eliminowaniem własnej rasy, to może... może Środkowe Podziemie nie zostałoby zdobyte? Szybko jednak pozbył się dręczących myśli. Nie pora ani miejsce były na to. Tymczasem z wysokości kilkunastu metrów wszystko wyglądało jeszcze gorzej.
- Dlaczego ludzie nie pilnują tego miejsca? - zapytał nagle i zamachał nerwowo rękami.
Nie był przyzwyczajony do latania bez skrzydeł. Ale nie mógł powiedzieć, żeby mu się to nie podobało.
- Dlatego właśnie kazałem ci zgasić pochodnię. - wyszeptał nagle Dowódca. - I jakbyś mógł, staraj się nie krzyczeć. Kto wie co czai się w mroku.
Seth westchnął ale posłuchał. Wolał nie ryzykować, że za jego sprawą popadną w kłopoty. Poza tym, strasznie ciągło go do otwartych przestrzeni. Nie pamiętał właściwie kiedy ostatnio zobaczył niebo, poczuł delikatny wiatr na skórze. Uśmiechnął się lekko i zamknął oczy z zachwytem. Odetchnął pełną piersią i nagle zachwiał się, gdy poczuł pod stopami stały grunt. Natychmiast stał się czujny. W końcu wylecieli z wielkiej wyrwy w ziemi. Teraz pozostało już tylko dotarcie do kolejnego wejścia prowadzącego w głąb Podziemi. Nie spieszno mu jednak było do tego. Chciał jeszcze trochę pobyć w lesie. Usłyszał najróżniejsze odgłosy nocy o których już zapomniał. Krzątaninę zwierząt i cykanie świerszczy. Gdzieś w oddali musiał być staw, gdyż żaby rozpoczynały koncert.
- W którą stronę teraz? - zapytał szeptem.
Starał się dostrzec coś w iście egipskich ciemnościach, ale póki nie był pod postacią smoka miał bardziej ludzkie oczy.

Kastiel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz