Nieznajomy będący najwyraźniej władcą tego Podziemia, uśmiechnął się
samymi kącikami ust. Wydawał się starszy i zdystansowany. Nieco surowy z
wyglądu. Miał jednak zmarszczki śmiechu po czym można było sądzić, że
rzadziej się gniewa niż uśmiecha.
- Podejdź, nie bój się. - powiedział łagodnie.
Ubrany był w wygodny strój w kolorach jesiennych liści który pasował do
jego brązowych oczu. Dziewczyna podeszła i również uklękła. Mężczyzna
tymczasem prychnął jakby zdenerwowany, ale widać było, że takie oddanie
szacunku bardzo mu odpowiadało. Pozwolił szybkim ruchem ręki powstać im
obojgu.
- Co cię tu sprowadza...
- Argenta. - wtrącił szybko Seth.
Natychmiast czoło mężczyzny poprzecinały gniewne zmarszczki. Zmrużył
niebezpiecznie oczy. Seth warknął coś cicho, ale nic nie powiedział,
tylko spuścił głowę. Najwyraźniej wcale nie podobało mu się odpowiadanie
przed kimkolwiek.
- Dobrze Argento. Co sprowadza cię do naszego Podziemia? - zapytał, ponownie nieco rozpogodzony.
- Uciekam i chciałabym prosić o azyl. - powiedziała szybko.
Władca pokiwał chwilę głową jakby zastanawiając się nad czymś. Mógł
oczywiście wypytać ją o wszystko. Co tu robi? Skąd przybywa? Dlaczego
chciano ją dopaść? Tylko niekoniecznie mu się chciało... Poza tym
podziemie było wystarczające sporym miejscem aby każdy mógł w nim
znaleźć swój kąt.
- Otrzymasz go. Będziesz mogła wybrać w której części zamieszkać. Mamy
podział na cztery strony świata. - powiedział władca i skinął lekko na
stojącego nieopodal niewielkiego karzełka.
- To jest Otton. Odpowie na twoje wszystkie pytania i dostarczy ci
możliwej pomocy. A teraz... - machnął lekceważąco ręką. - ... zostawcie
mnie.
Argenta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz