Biegnę. Las jest gęsty, wiem, że coś w nim na mnie czyha. A teraz patrzy. Czuję na sobie jego wzrok.
Nie mogę zejść ze ścieżki. Powoli zaczynam opadać z sił, ale muszę biec dalej. Nie mogę dać się złapać.
Są tuż za mną. Dlaczego nie mogę zmienić postaci? Magia nie chce mnie słuchać! Słyszę ujadanie psów. A może to wcale nie psy?
Przed sobą dostrzegam jaskinię. Moje leże, ratunek! Wbiegam do niej szybko, nie zastanawiając się skąd się tu wzięła.
Udaje mi się zmienić postać! Przyczajam się, czekając na zbliżający się
pościg. Teraz nie maja ze mną szans. Psy słychać coraz głośniej i
głośniej. A oprócz tego słyszę także świszczący, chrapliwy oddech.
Charkot. On również się zbliża. Powoli, bardzo powoli. Co to może być? I
skąd nadejdzie? Na pewno nie towarzyszy pościgowi.
Podrywam gwałtownie łeb, nagle doznając olśnienia. To jest tutaj, ze
mną! Ostrożnie oglądam się za siebie. Czuję strach, jakiego dawno nie
przyszło mi czuć. Dostrzegam to. W ciemności po mojej lewej coś się na
mnie czai. Przez ułamek sekundy, który trwa dla mnie niemalże wieczność,
patrzę w pomarańczowe ślepia. Potem rzuca się na mnie, zatapia szpony w
moim karku. Szarpię się, chcę go strząsnąć. Nie potrafię.
Upadam, gdy kilka owczarków wpada do jaskini. Dogonili mnie...
Z przytłumionym wrzaskiem wyrywam się ze snu, zgrzytając szponami o
kamienną posadzkę. Podrywam szybko łeb i przez chwilę rozglądam się
czujnie po moim leżu, szukając stwora z mojego snu. Oddycham z ulgą. Na
szczęście nie ma tu ani jego ani psów i ich właścicieli.
Przeciągam się z głośnym westchnieniem, szczerze rozbawiona swoją
reakcją na koszmar. Przez chwilę mam zamiar iść spać dalej, ale po
krótkiej chwili zastanowienia postanawiam wybrać się nad gorące źródła,
które znajdują się w jaskiniach pod Zachodnim Podziemiem. Jestem tu od
niedawna, ale już zdążyłam pokochać to miejsce. Bardzo często tam bywam.
Gorącą kąpielą rekompensuję sobie brak możliwości wygrzewania się na
słońcu. Po za tym rzadko zdarza się, że pojawia się tam ktoś jeszcze,
więc mam większy spokój niż tutaj.
Zmieniam postać i niespiesznie doprowadzam się do porządku. Sprawdzam
jeszcze magiczne zabezpieczenia przed nieproszonymi gośćmi i wychodzę.
Wąskie i ciasne korytarze, które prowadzą do gorących źródeł na dole, są
bardzo zapuszczone. Skała kruszy się, a ściany pokryte są pajęczynami i
jakimś dziwnym grzybem. Rzadko kiedy można tu kogoś spotkać. Dziś
jednak jest inaczej.
Ciche echo czyjegoś głosu uświadamia mi, że nie jestem sama.
Przyspieszam, by dogonić tego kogoś. Jestem bardzo ciekawa kto to. W
sumie nie miałam jeszcze okazji (chęci też nie) poznać mieszkańców tej
części podziemi. Miło by było to w końcu zmienić. Mam też nadzieję, że
ta istota nie obrzydzi mi wizyt w jaskiniach pod Zachodnim Podziemiem i
uda mi się z nią jakoś dogadać, jeśli ona również okaże się być stałym
bywalcem źródeł.
<Skończy ktoś? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz