Seth chwycił pochodnię z ledwo skrywaną wdzięcznością. Nie, żeby bał się
ciemności, ale jednak zbyt długo przyszło mu w niej przebywać w
przeszłości. Teraz, wolał unikać tego typu doświadczeń. Chwilę szli w
milczeniu. Przez głowę smoka przemykały różne myśli, jedne gorsze od
drugich.
- Dlaczego nas nienawidzą? - zapytał nagle.
Słowa poniosło natychmiast echo powtarzając, zdawałoby się, w nieskończoność.
- Kto? - zapytał Kastiel.
- Wybacz, czasami zapominam że nie każdy potrafi czytać w myślach jak
cienie. Chodziło mi o ludzi. W moich czasach, niektóre klany smoków
ochraniały wybranych śmiertelników. Zapewnialiśmy im wszystko czego
chcieli. Nie rozumiem, dlaczego ktoś chciałby z tego rezygnować. -
pokręcił zniesmaczony głową.
Kastiel zaśmiał się cicho.
- Powiedz mi w jaki sposób ich "ochranialiście".
Seth wzruszył ramionami.
- Cóż, zapewnialiśmy im bezpieczny dom, z dala od walk innych klanów.
Mieli dostęp do jedzenia i przestrzeni. Czego można chcieć więcej?
- Wolności? Jak dla mnie, to wyglądało bardziej na więzienie.
Seth nachmurzył się nieco. Mimo wszystko, w głowie zasiano mu
niepewność. Może faktycznie smoki nie były takie wspaniałe dla innych
ras? W końcu oddawały się niszczeniu i unicestwianiu tylko po to, aby
zapanować nad większą częścią podziemi i terenów. Ludzie, nie mogli się
wtedy bronić. Gdy tak rozmyślał, dotarli do kolejnych wrót. Te pokryte
zostały pięknymi malowidłami. Pilnowało ich dwóch strażników. Nie
spodziewał się, że przejście do Środkowego Podziemia będzie strzeżone.
Kastiel? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz