Cholerny Seth! A już myślałem, że obejdziemy się bez przemocy. Oczywiście w głębi ducha jestem za, ale czasem trzeba słuchać rozsądku.
Kiedy tylko usłyszałem głośną, jak diabli, syrenę, instynktownie przeniosłem się w bezpieczne miejsce. Wylądowałem za pobliskim drzewem. Odchyliłem lekko głowę i zobaczyłem ludzi otaczających Setha. Złapałem głęboki wdech. Jeden... siedmiu... dwunastu...czterdziestu... Namierzyłem czterdzieści ludzi w promieniu stu metrów, ale cały szwadron jeszcze nadciągał od wschodu i tego urwiska. Normalna osoba w takim momencie pewnie złapałaby się za głowę i załamała. Niestety... na nieszczęście ludzi ja nie jestem taka osobą. Wziąłem kolejny wdech, zamknąłem oczy i skumulowałem możliwie jak najwięcej energii. Kiedy otworzyłem oczy ponownie miałem je w kolorze krwi. Wyszedłem powolnym krokiem zza drzewa, ale w celu zmylenia ludzi miałem zamknięte oczy. Oni czujni już mnie otoczyli. Gdzieś pomiędzy tyli robakami udało mi się dojrzeć Setha.
- Tylko spokojnie, ludzie... - Podniosłem rękę tak, aby Seth mógł mnie dostrzec.
Dobry z niego smok. Wiedziałem, że nie zrobi nic na tyle lekkomyślnego w takiej chwili. Póki co stałem spokojny wśród kręgu ludzi. Nagle poczułem, że jeden się do mnie zbliża, za to w promieniu dwustu metrów wyczułem posiłki.
- Ej! Tak ty, do ciebie mówię! - Wykrzyczał ten, który do mnie podszedł.
Po odznaczeniach i postawie wyczułem, że był kimś ważnym, nie tak jak generał, który stał obok Setha, ale to był może jego zastępca? Od podszedł do mnie z karabinem w ręku i podłożył mi go pod szyję. Jakiś czas później przeskanował mnie śmiesznym urządzeniem i stwierdził, że jestem potworem. Przyznam, że to stwierdzenie bardzo mnie rozśmieszyło. Zacząłem się śmiać w najlepsze. Już wiem, dlaczego wampiry od wieków przebywały wśród ludzi.
- Co cię tak bawi?! - Wykrzyczał ponownie.
- Ja jestem potworem? A kto pierwszy zaatakował? - Podniosłem się i powiedziałem to w pewien sposób złowieszczym tonem.
Zacząłem powoli podchodzić do żołnierza, a ten spanikował i wystrzelił we mnie z broni. Na chwilę głowa poszła mi na bok, ale kiedy tylko wróciła na miejsce wszyscy ludzie zaczęli wykrzykiwać: Potwór!. Kiwnąłem na Setha, bo generał już zabierał się do strzału. Smok szybko uporał się z tym i podbiegliśmy do siebie stając plecami.
- Gotowy? Ty bierzesz tych z bliska, a ja cie będę osłaniał. - Powiedziałem do Setha wreszcie otwierając oczy. - i nie zmieniaj się w smoka, nadciąga tutaj cały szwadron. - Dodałem.
O razu zabraliśmy się do roboty. Seth za pomocą swojej Khakkhary, a ja używając mocy kontrolowania materii rozszczepiałem ludzi.
[...] W ten sposób zostało około dwudziestu ludzi, a co najmniej 15 osób zwiało. Został generał, jego zastępca i pewnie porucznicy.
Seth? Alem się rozpisał xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz