Przyjrzałam się uważnie szczelinie. Nie byłam w stanie przez nią przejść, miała rozmiar co najwyżej połowy mojej twarzy.
- Czujesz to? - Zapytałam skrzywiona, kiedy do mojego nosa dotarła kolejna fala zapachu.
Pomijając fakt, że powietrze w tunelu jest pełne wilgoci i śmierdzi stęchlizną, ta woń niosła ze sobą niepokój i obawę. To tak jak z kłótnią, która wisi w powietrzu., podsumowałam w myślach, To się po prostu czuje.
- Trudno tego nie poczuć - Odpowiedział Seth.
Przylgnęłam do ściany i zerknęłam w szczelinę. Czułam cień, który krążył wokół nas nerwowo. Jakby się o coś martwił. O siebie, o nas?
- Widzisz coś? - Usłyszałam pytanie smoka zza moich pleców.
- Cmentarz, ale nie ten, na którym się spotkaliśmy. Ten jest chyba o wiele starszy. Jakby chowali całe pokolenia. - Powiedziałam. - Zresztą sam zobacz.
Odstąpiłam od szczeliny.
- Przecież tu jest kompletnie ciemno!
- Umiem widzieć w ciemności. - Wzruszyłam beztrosko ramionami.
Dopiero teraz zorientowałam się, że tunel jest cały obwieszony pochodniami. Jak tym wszystkim istotom musi być trudno bez światła!
- Pochodnie... - Szepnęłam zafascynowana i pociągnęłam za jedną z nich.
Kawałek ściany ze szczeliną odsunął się do tyłu i rozdzielił niczym kurtyna. Przed nami otworem stał starożytny cmentarz. Podbiegłam do jednej ze ścian, zdjęłam z niej pochodnię i wręczyłam Sethowi. W chwili, kiedy mieliśmy przekraczać próg, przed nami stanął cień i powiedział kilka słów o tym, że to niebezpieczne i nie powinniśmy tam iść, ale w sumie i tak go zignorowałam. Prawie że na palcach podeszłam do pierwszego nagrobka i zerknęłam na napis.
- Seth, znasz runy? - Odwróciłam się do smoka.
Skinął głową i podszedł do mnie. Palcem wskazującym pokazałam płytę nagrobka. Seth machnął przede mną pochodnią i oświetlił napis.
< Seth? Cóżeś tam przeczytał?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz