Spojrzałam na nieznajomą z lekkim oburzeniem i zebrałam w sobie resztki odwagi.
- Akurat tak się składa, że ten garnek nie śmierdzi, a ja jem co jest, bo pomimo stanowiska tropiciela, rzadko mam co do tego garnka włożyć. - Wcisnęłam jej pretensjonalnie naczynie przed twarz.
Kobieta zaśmiała się cicho.
- Tropiciel, jakaż wysoka pozycja! Naprawdę, wzruszyłam się twoją historią. Sprawdził cię w ogóle dowódca zanim zostałaś tu wpuszczona i jakiś idiota przydzielił ci to stanowisko?
- A wiesz, że tym idiotą był dowódca tropicieli? - Podciągnęłam rękawy koszuli.
< Argona? Coś mi brakuje pomysłu na ciągnięcie tej rozmowy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz